Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wielkim głazem, oparty plecami, siedział, rozglądał się, fajkę palił, aż zasnął. Widać było.
Wtedy Róża i Ulka podkradły się ku niemu z nożami.
Spał tęgo.
— Zabić go! — szepnęła Róża.
— Nié! Związać go! Powié nom, cy nos ścigajom.
— Ej, wiera! Ale s cym związać?
Ulka pomyślała trochę.
— Spodnicami!
Zdjęły wierzchnie spodnice, skręciły.
— Do garła mu nóz prziłozem, a ty wiąz! — rzekła Róża.
Pod szpicem noża obudził się strzelec, ale już nie drgnął, tylko oczy otwarł. Szpic noża czuł w skórze na krtani. Ręce mu Ulka wiązała spódnicami w tył na plecach.
— Dyabłyście?! — ozwał się, kiedy mu Róża nóż ze skóry wyciągnęła.