Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zych mówił dalej: — Dyabły kusom i trapiom. Straśnie som jest źli i zawzięci, wiera o to, bo od stworzenia świata prógujom jakom duse ludzkom do piekła wewléc i jesce zodnej nie wewlekły, ani nie wewlekom, bo im mądrość Pana-Boska nie do.
— A dy ksiendza inacyj godajom z ambony — rzekł Gombos.
— Niegze ta. Ksiendza wiedzom, podla cego jako godajom. Mozom gadać, jako fcom — odpowiedział mu Zych.
— Ej! Oni ta wiedzom — rzekł Gombos.
Odezwała się żona Zychowa: — Dyj sie ucom na to w séminaryi.
Popatrzał na nią Zych mądrze i powiedział:
— A wtoz ik hań ucy w téj séminaryi? Pon Bóg, cy ludzie, samo tacy, jako i my?