Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu. T. 1.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wydano, Staseckula wydano, na Gładkiém obstarnio, nie ku tobie — — je kaześ ty haw jesce wtorom Janiele naloz?
— To je niejest dziéwka, to je jest panna.
— Panna?
— Panna.
— E dyś ty hłop.
— Baj to! Jo jest ze ślakty.
— Hej! Z takiej, co z obory wykiduje!
— Niekze ta!
— Ale powidze, Franek, nie gadoj głupstwów: wtoroze to ta Janiela, co cię zalubiła?
— Walewsko.
— Z Kuźnic?
— Ba haj.
— Cyś ogłupioł?
— Nie ogłupiołek.
— Ona by cię miała zalubić?
— A ino.
— Cy cię odymiło?!
— Nie odymiło mię ta nijako.
— A hojby i tak bélo: bees jom to brał?
— Bedem.
— Eć! Dadzom ci jom! Kiebyś hoć organistym był, abo cosi kajsi. Ale coześ ty? Sprosty hawiorz i telo.
— Alek pikny do cudu.