Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu. T. 1.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


mu papierka za tę sztukę, choć szkody narobił. Tak docyfrował podłogę, co cud!
A zły był taki, że o bądź co kogo prask w pysk, albo kopnął. To się ten też nim obejrzał, to już do góry nogami świat zobaczył. A zaś kiedy go chuć taka dopadła, to odbiegł wszystko i zatracił się gdzieś w lasach, że ani słychu widu o nim. Co robił: nie wiadomo. Czy po zbóju chodził, czy gdzie tak się tylko błąkał: nie wiedzieli ludzie. Jeżeli po zbóju chodził, to sam, bo się z nikim nie stowarzyszał. Ale on też ta za kierdelik zbójników starczył.
— Hej! Kieby Janosik jesce zył — mawiał czasem — poprógowali by my się, wtóry by był za hetmana? Bo z wami dziadami coz jo bedem robił? Héba byk wami w stodole młócił?
Ale to się mu tak gadało, bo każdy wie, że nad Janosika nie było chłopa i że on turnie plecami dźwigał, a kiedy skoczył, wierchowiec jodle urąbał ciupagą, a drugiej odstrzelił z pistoletu, czego ten juhas dokazać by nie potrafił. Ale żeby się był ku Janosikowi na drugiego zdał: to pewna.
W zimie on w domu u ojców robił, bo bardzo robotny był, a w lecie juhasił w górach, w Jaworowych sadach. A choć czasem owce odleciał i gdzieś się tłókł po Tatrach, rad go baca Ustupski widział, bo juhas to był, kiedy się wziął paść,