Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu. T. 1.djvu/086

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Cy to ta głowa, cy to ta noga, cy co inkse, co syćko wroz... Ale kiebyś dopod, tobyś zjod... Hm... Ej, kieby mi się by dwaścia roków wróciło...
Zaś Jasiek Mosiężny Muzyka szedł borami lasami ku Węgrom, a mówił do siebie sam: Ej głupi! Ej głupi! Nie trza ci się było obyrtnonć wte we młynie?! Małoś razy móg?! Dy sama cekała, dy sama fciała... Ej głupi! Ej głupi!...
Jaka to dusa we mnie?! Na mój prawdu, jo się jej som cudujem! Co nie fcem, to mi się w garście pcho, cobyk fciał, to nie moje, a co by miało mojim być, to jo zaś nie uhycem, nie ujmiem... Cyk zacarowany? Marysi Hohołowskiéj nimógek brać, sponiewirałek się bez niom godnie; ten jek móg — przemarniłek... Hej! Cy to potę nie té gęśle mię urzekły? Cy nie ony mię wiedom, ka nic po mnie, a dusę mi zmiękcyły, co mi dziwka mówi: nie hłopsko twoja dusa, ba dziecięca!... Nimas, nimas przy nik scęścia! Hej! Cy nie ony mię urzekły?!... A kieby nie ony, toby mię béła ku koniom nie godziła... Gadali o mnie... Bez to!...
I taka go na skrzypce żałość wzięła, że podniósł rękę do góry, w której je trzymał, i chciał niemi o pień grzmotnąć — — ale potem przypomniało mu się, że to przecie wszystko, wszystko i jedyne, co na świecie ma... Że on niema nic więcej... Nic, tylko te gęśle i ten z nich hyr po świecie...