Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu. T. 1.djvu/067

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Młynoreckę widziołeś?
— Widziołek.
— No i coz?
— Nic.
— Nic?
— Nic.
— Wybroniło cię to, coś połknon w Kościeliskak?
— Kaz som jest té deski, co my je mieli rzezać? — mówi Jasiek.
— Oho! — pomyślał stary Gąsiorek — Wybroniło cię ta wiera, kieś taki do roboty nagły! Idze jesce wypij by półkwaterek téj medycyny! — A głośno rzekł:
— Deski? Deski som jest nagotowione, ino biercie! Ale się mi tak widzi, co ci się dziś ręce bedom trzęsły?
Jasiek nic nie odpowiedział i poszedł deski rznąć.
Zaś stary Gąsiorek udał się wóz smarować kołomazią, bo się na jarmark do Nowego Targu wybierał, i kręcąc koła na osi, mruczał: Smiéłowanie Boskie, co to wej w téj dziwce za cary?! A nie ino w téj, ba cołke w kobitak! Co je to przecie, cy to ta głowa, cy to ta noga, cy co inkse, cy syćko wroz? Ale kiebyś dopod, tobyś zjod. Hej