Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu. T. 1.djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


spódnicy, taka mieniąca, jak sama łąka od kwiatów, a taka świetna, jak pochodnia. I zapatrzył się.
A ta śpiewa zdaleka, jeszcze słodziej, jeszcze śliczniej:

»Janickowa nuta hodzi po dziedzinie,
Jako te owiecki po kosodrzewinie»...

»Janickowe imię nigdy nie zaginie,
Jako se wirsku, tak se i w dolinie«...

Rozlega się głos, a jemu serce taje.
A ta śpiewa jeszcze:

»Przydź Janicku śmiało kie w okienku siano;
Kie w okienku słoma to matusia doma«...

Podskoczyło Jaśkowe serce.
Zaś ona, śpiewająca, znikła w wierzbowym gaju, co pode wsią rósł.
Jaśkowe serce drży, a on sobie myśli: Hej coby ta! Tak se ino śpiwała... Kaby taka dziwka ku mnie!... Ani się nie popatrzyła...
Tak sobie nie dowierzajęcy, szedł ku traczowi Gąsiorkowemu, a wszystko mu drgało na wnątrzu.


∗                    ∗

— No, jakze ta? — pyta się go Gąsiorek — — Oddołeś ten jarzec mléć?
— Oddołek.