Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chciał zginąć razem w płomieniach:
„To jedno mi tylko zostało,
Niech się z perzyną kościoła
Zmiesza me grzeszne ciało“.

Wyrwano go jednak przemocą
Z pośród szalonych płomieni.
Żachnie się na to, lecz jąć się
Świeżej roboty nie leni.

Że kapłan był zasłużony
I tędy znany i tędy,
Więc mu w nagrodę dawano
Różne bogate prebendy:

„Będziesz tam mógł Panu Bogu
Tum pobudować nowy“.
„Ja mu go tutaj postawię,
Bóg wszędzie jednakowy.

A, zresztą, cóż mi na Lachach
Świeżego szukać kąta,
Kiedy tam nigdzie niema
Głupiego nawet Giewonta.

Czyż ja tam będę widział,
Gdy się obudzę rano,
Czy góry zalane słońcem,
Czy śniegiem je osypano!?

A potem, po brewiarzu,
W te ciche jesienne noce,
Czy ja tam będę mógł słyszeć,
Jak ten Dunajec mamroce!“