Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III.

Kochana Pani Pawłowa,
Toć każdy z nas ją pamięta.
I owszem, wszak dotąd żyje
I chowa swoje wnuczęta.

Pewnego rana, raniutko,
Przyniosła mi kawę w garnuszku
I z białą serwetą w ręku
Usiadła na mojem łóżku:

„Słyszałam o tem“ — zagadnie,
„Wieść do mnie przychodzi mnoga,
Że ludzie się włóczą po świecie,
Szukając Pana Boga.

Że o tem wszystkiem też stoi
W niejednej uczonej księdze
I że się ludzie wciąż skarżą
Na swoją ludzką nędzę. —

A mnie się zdaje — słyszycie,
Jak wróble pod dachem świergocą?
To wiosna do naszej izdebki
Wciska się całą mocą.

Wstańcie i idźcie do lasu,
Do tego idźcie potoku,
Gdzie tak, — wiem o tem, — lubicie
Siadywać każdego roku.

Pełno tam jaskrów złocistych,
Szerokich, jak moje dłonie,