Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/71

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I odrazu, prask, prask, w gębę,
Ot tak, na odlewkę,
Myślę sobie: „ładną z lasu
Mam ja tutaj dziewkę!

Widać, mówię, nie trafiłem
W samo rzeczy sedno,
I najmędrszy człowiek głupstwo
Popełni niejedno.

Będę musiał się poprawić.
I tak się też stało,
Ale człek się uczy, uczy,
A zawsze za mało.

Bez nauki żyć jest trudno,
Tylko wiedzieć trzeba,
Co w niej plewą, a co ziarnem
Na dobry glon chleba.

Nie wiem, jak tam będzie jutro,
Dziś ten czas daleki:
Powróciłem wczoraj wieczór
W dom, od naszej rzeki.

Powróciłem i powiadam
Do mej Maryjanny:
„Nietylko się w jakiemś Gople
Kąpią wodne panny.

O, nietylko gdzieś tam w Wiśle,
Lecz i w naszej rzece
Lubią pływać popód wieczór
Nagości kobiece.