Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/322

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I dary by się znalazły:
Na złoto niejedna jest owca,
A gdyby szło o kadzidło,
To pełno po grapach jałowca.

Nie wiem jedynie, z tą mirrą
Co to być mogą za cuda,
Ale wystarczy, jeżeli
Bogu to wiedzieć się uda.

Podobno to jakaś żywica...
Gdzież przecie żywić nią człeka?!
Nasi mędrcowie znieśliby-ć
Dość masła, sera i mleka.
Hej kolęda! kolęda!

A są i u nas mędrcowie
Ogromnie dowcipliwi,
Choć tyle jest głupich i u nas,
Że aż się sam Pan Bóg dziwi.

Nietylko niedobrze się stało
Z Twemi narodzinami
Lepiej Ci było, o Jezu,
I umrzeć pomiędzy nami.

Tak, poco Ci było kończyć
W dalekiej Jerozolimie,
Gdzie nawet do dnia dzisiejszego
Nie wszyscy wielbią Twe imię.

A przedewszystkiem nie wiedzieć,
Zalibyś umarł tak wcześnie: