Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Jeździec w swym zapale
Nie troszczy się wcale,
Trwoga go nie chwyta,
Że koń nie kopyta,
A jeno rybie ma skrzele,
Co tu gadać wiele:
Kto nie wierzy, niech nie wierzy
A tu święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Smok się pod nim wije,
Tratuje lilije,
Które naród mnogi
Jeźdźcowi pod nogi
Rzucił w swej wdzięczności,
Ludzie zwykli, prości.
Lecz on w swym zapale
Nie troszczy się wcale
O girlandy i o wieńce,
Jeno, aż rumieńce
Wyszły mu na lica,
Mknie, jak błyskawica,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.
Kto nie wierzy, niech nie wierzy,
Ale święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.