Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Umierał Grzegorz Kubańczyk,
Z Przysiółka, stąd od nas tak blisko,
Na bacę zbyt niepoziorny,
Ot, stare juhasisko.

Ot, stary niedoskrobaniec,
Niedokwit i niedorajda,
Czujący się na tym świecie,
Niby najlichszy znajda.

Leży se Grzegorz Kubańczyk
W swej chałupinie na zboczu,
Śmierć oczu mu zamknąć nie chce,
Choć wciąż mu zagląda do oczu.

Leży se Grzegorz Kubańczyk
Na swym barłogu leży,
Ale śmierć jakoś nie włazi,
Choć wciąż mu stoi u dźwierzy.

W oknach podarte szmaciska,
Zeszli się przyjaciele:
Ha, może i umrze nareszcie,
Przyszli pożegnać Grzelę.

„Hej, widać, że Bóg miłościwy
Czuwa nad wami, Grzegorzu,
Chce jeszcze wysłuchać skarg waszych
Na tem śmiertelnem łożu.“