Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 04.djvu/004

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PIEŚŃ  4.


Głos wdzięczny z nieba wychodzi, * Gwiazdę k'nam nową wywodzi, * Która rozświeca ciemności, * I odkrywa nasze złości.

Z różdżki Jesse kwiat zakwita, * Który zbawieniem świat wita; * Pan Bóg zesłał Syna Swego, * Przed wieki narodzonego.

Ojcowie Tego czekali, * Tego Prorocy żądali, * Tego Bóg światu miał zjawić, * Od śmierci człeka wybawić.

Którego, aby wąż zdradził, * Z rajskich rozkoszy wysadził, * Skusił by z drzewa rajskiego, * Skosztował zakazanego.

Przez co był z raju wygnany, * I na wieczną śmierć skazany; * Lecz Pan użalił się tego, * Myślił o zbawieniu jego.

Wnet Anioł Pannie zwiastował, * O czem Prorok prorokował, * Iż miał powstać Syn zacnego, * Plemienia Dawidowego.

Weselcie się ziemskie strony, * Puściwszy niebieskie trony, * Bóg idzie na te nizkości, * Z niewymownej Swej litości.

Weselcie się i Anieli, * A bądźcie z tego weseli, * Że się nam Bóg w ciele stawi, * Ten upadek nasz naprawi.

Weselcie się wszyscy Święci, * I wy ludzie smutkiem zdjęci, * Idzie na świat Odkupiciel, * Strapionych wszystkich Zbawiciel.

Wesel się stary Adamie, * Wesel się i Abrahamie, * Już wstaje