Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/096

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bydlątka, co tu stoją * I ta szopa jest moją, * Więc osiełka dam Panu: * Niech przynajmniej z kochaną * Matką na nim pojedzie, * Łatwiej zresztą już będzie.
(Odwięzuje pastuszek swojego osiełka od żłobu i oddaje Józefowi świętemu. Ten wsadza na bydlątko Matkę Boską z Jezusem na reku. Sam chwyta za cugle i wyprowadza z szopki. Pastuszkowie, jakoby dopiero teraz wychodząc z osłupienia, śpiewają za oddalającym sie Zbawicielem).

KOLĘDA.

O Józefie, o Maryo! * Któreż góry was zakryją? * Gdzież bierzecie tę uroczą * Gwiazdę, światło naszych oczu?
Ach! osiełku, idź pomału, * By nieprędko nam znikało * Szczęście naszych serc jedyne... * Zatrzymaj się odrobinę.
Już są w progu, już za progiem ... * A! Herodzie, co nam z Bogiem, * Zgotowałeś to rozstanie * Przez swe krwawe rozkazanie...
Żegnaj nam tułaczu mały! * Oby nieba zatrzymały * Zgromadzone w chmurach wody, * Abyś stałe miał pogody.
Niech kamienie litość czują, * Precz z gościńców ustępują: * Niech się zrówna każdy dołek, * By nie potknął się osiełek.
I wilczyca głodna w lesie * Co stworzeniom zgubę niesie, * Swego Stwórcy niech się zlęknie, * Miasto kąsać, niech uklęknie.
Już się skryli w cieniach nocy...* A wszak w Ojca to jest mocy * Strzedz przez góry i parowy... * Bywaj zdrowy, bywaj zdrowy!