Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ŻEBRACZKA (zwróciwszy się do Matki Boskiej,
mówi żałośnie):

Na tym świecie nikomu * Radość długo nie służy... * Król ze mną do podróży * Niebawem się wybiera. * Serce mi się rozdziera, * Że Cię Matko porzucę. * Wkońcu ku mej nauce * Jeszcze powiedz słów kilka. * Jabym chciała, by chwilka * Odtąd w życiu mem każda * Świeciła się jak gwiazda * Panu Bogu na chwałę.

MARYA.

O! jest sposób, że całe * Latka tobie dziewczyno! * W chwale Bożej upłyną, * Jakby jeden paciorek.

ŻEBRACZKA.

Jakiż sposób?

MARYA.

Czy wiórek * Na ognisko dołożysz, * I wesela przysporzysz * Przeziębieniu gościowi, * Co się w kącie sadowi; * Czy dziecku ze źrenicy * Wyjmiesz muszkę, w krynicy * Łez tonącą wśród bólu; * Czy wypielesz kąkolu * Krzak na czyim zagonie; * Czy w niewinnych obronie * Słówko jakie wyrzeczesz; * Czy igiełkę nawleczesz, * By staruszkę wyręczyć, * Co się próżno chce męczyć; * Czy zrobisz co w potrzebie * Dla kogo, czy dla siebie; * Czy usiędziesz, czyś w ruchu, * Wszystko to czyń w tym duchu: * Boże! niech Cię to chwali. * Czy się cudna zapali * Gwiazda szczęścia nad Tobą; * Czy Twe serce żałobą * Napełni się okrutną; * Z wesołą czy ze smutną *