Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/059

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MARTA.

O mój luby, mój drogi! * Choć przez ciernie i głogi * Prowadziłeś mnie synu! * Za tę radość jedyną, * Że twą widzę poprawę, * Za źrenice twe łzawe, * Jakże nie mam przebaczyć?

WALEK.

Matko! naznacz pokutę * Za twe życie zatrute, * Bo ja piekła się boję...

MARTA.

Drogie dziecko ty moje! * Nie dopuszczaj że sobie ... * Nie widzisz Go we żłobie? * To ten, który rozgrzesza, * Przy nim ta, co pociesza. * I jam też jest grzesznica; * Ale moja źrenica * Do tych dwojga się zwraca, * Gdy duch pokój utraca.

WALEK.

Grzeszna ani śmie dusza * Zbliżyć się do Jezusa, * Bo On Bóg jest, Król chwały. * Alem jakoś jest śmiały * Do Maryi...

MARTA.

Więc do Niej * Bierzmy, jak nas osłoni * Płaszczem Swojej opieki, * Zbawieniśmy na wieki.
Matka, ojciec i syn rzucają się dó nóg Matce Boskiej.

MARYA.

Pocieszcie się... toć jużci * Bóg wam wszystko odpuści; * Bo od liczby gwiazd w górze, * Kropeleczek mgły w chmurze, * Ziarnek piasku w dnie morza, * Wyższa dobroć jest Boża! * Plamę ukrop wypije, * Winę ciepła łza zmyje; * Grzech przez szczere wyznanie, * Jako świeże pi-