Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/055

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Matka Boska oddaje kadzidło z pudełkiem Józefowi świętemu. Pastuszkowie jakoby na wyścigi krzeszą ogień. Król tymczasem wydobywa z szkatuły okrągłe naczynie drewniane i mówi:
Tu jest mirra balsamiczna: * Mdłych członeczków namaszczanie * Pokrzepi je niesłychanie. * Dziecina niech rośnie śliczna!
Kuba, któremu najpierw udało się skrzesać ognia, rozdmuchał węgle w skorupce i podał Józefowi świętemu. Józef święty wsypał trochę kadzidła, okadził najprzód żłóbek, potem zaczął chodzić z kadzidłem po szopce. Tymczasem Matka Bośka wzięła ze żłóbka Jezusa i kołysze Go na rękach. Marta zbliżyła się do Matki Boskiej i z cicha rzekła:
Teraz Matko jedyna! * Gdy na ręku masz Syna, * Nie zapomnij też o mnie.

MARYA.

Posłuchaj że przytomnie, * Jaką śpiewać kolędę * Jezusowi wnet będę.
Namaszczając Jezusa, Matka Boska śpiewa:

KOLĘDA.

Namaściłam cię, główeczko! * A ci, którym z Ciebie trzeba * Światła, jako głodnym chleba, * Są niedaleczko.
Namaściłam was jagody! * Przed bóstwem, co was promieni, * Stary niech się zarumieni, * Zawstydzi młody.
Namaściłam cię powieko! * Nie przeszkadzajże źrenicy * Wejrzeć... niech się dwaj grzesznicy * We łzach rozścieką.
Namaściłam cię rączyno! * Nie ździebełko, nie potrochu, * Jeno wyrzuć łask jak prochu * Duszom, co giną.
Namaściłam cię jedyny * Sy-