Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/042

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


WIARA NASZA.

Pana ucieszyła, Abszejt wzięła, wtem poszła na kwatery, * Ochotuje i tańcuje, i próbuje coraz nowej maniery: * Przy rezonie ra ra ra ra ra, * I bębenie ta ta ta ta ta, * Witaj Królu nowy! wesoło śpiewa.

(Odchodzi).

Chłopiec wysuwa figurkę STRAŻAKA
i KOMINIARZA.

STRAŻAK.

Co się dzieje? widać straszną łunę; czy się też biedna wioska nie pali? Oto jestem gotów, by każdy poznał strażaka, że nie próżno służy dobrej sprawie i ludzkości.

(Śpiewa na nutę skocznego mazurka).

Ostro chłopcy, hej strażaki! dzielne zuchy i junaki * Stańmy sobie w jedno koło i przytupując wesoło, * Zaśpiewajmy, hu! ha! ha! niech strażaka każdy zna.
Kiedy się luzujem z warty, wtedy służba to nie żarty, * Bo to rozkaz na czuwanie, to nie w ciepłem łóżku spanie; * Więc cichaczem hu! ha! ha! niech strażaka każdy zna.
Brzęknął dzwonek, więc się pali; płomień bucha, dym się wali; * Hej! z kopyta z sikawkami, z siekierkami, z bosakami; * Dudni miasto hu! ha! ha! niech straż naszą każdy zna.
Skry się sypią, ogień parzy, całe miasto strachem gwarzy; * Nic nie pytaj, ostro bracie! dalej w ogień, bo nas znacie, * Że i w biedzie hu! ha! ha! bo strażaka każdy zna.
Gdyś w koszarach, strzyż uszami i jak jastrząb patrz oczami; * Lecz po służbie hejże hasa, i popuszczaj