Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/023

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PASTUCHY.

Sufla! Sufla! powiedzze, co ci to? co ci to? * Cyli cię kto pzestrasył cy tez cię pobito?

SZUFLA.

Niesłychana mnie jasność zewsąd otocyła, * Nie wiem, cyli tez u was także taka była.

KUBA.

A dyćto głupi duda, Pan Bóg się narodził, * Który będzie po świecie tutaj z nami chodził.

SZUFLA.

A kędyz to bratkowie?

KUBA.

Janioł nam powiedział: * Ze go znajdziem w Betleem, w sopie będzie leżał, * Przetoż się zabierajmy, pójdźmy witać Jego.

SZUFLA.

Ha... toćby dobze było, wziąść tez co dla Niego.

KUBA.

I cóz weźmiem, chyba to, co w kobiałkach mamy.* Potem Jemu wspołecnie w podarunek damy.

SZUFLA.

Jakże sobie postąpim, bo my proste chłopy, * Powiedzze nam Furgole, gdy wnijdziem do sopy.

FURGOŁ.

Ot pokłonim się najpzód, padniem na kolana, * Dobędziem podarunków, połozym przed Pana.

MAŚCIBRZUCH.

Idźwa więc juz w Bozydar, scęśliwą godzinę, * Aze pzecie znajdziewa tę małą Dziecinę. * Mozem zagrać