Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/003

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


daremno narobiłbyś strachu: * Sam sobie nie wierzę, może mi się marzy; * Trzeba by uważać, co się to tu zdarzy.
Stach. Ej kigoz kaduka będzies dłużej cekał, * Ja krzyknę na drugich, sam będę uciekał: * Cem prędzej tem lepiej, ze bydło zajmiemy, * Bo jak się spuźnimy, do scętu zginiemy.
Maciek. Żebyś był cierpliwy, słysałbyś śpiewanie, * Ale kiedy nie chces, niechże się tak stanie: * Ićmys więc, wołajmys niech wsyscy wstawają, * Mnie się wszystko zdaje, Janieli śpiewają.
Anieli śpiewają 3 razy Gloria in Excelsis Deo, gdy Anieli skończyli, Maciek i Stach wołają:
Maciek i Stach razem. Bartek, Symek, Walek, Wojtek, Tomek, Kuba, * Gwałtu! wstańcie chyżo, bo nad wami zguba: * Mere jak porznięci wszyscy tęgo śpicie, * Juz dawno wrzescywa, a wy nie słysycie.
Obudzeni. A cegóz wrzescyta, cóz się złego stało? * Pewnie nasą trzodę niescęście spotkało, * Albo się wam co śni, albo dusi zmora, * Mozeście tez sobie podpili z wiecora.
Stach. Takci ja tez mówił, jak mnie Maciek budził, * Wstać mi się nie chciało, kęs zem się nie znudził: * Myślałem, ze przez sen ten nocny maruda, * Wrzescąc opowiadał jakieś nowe cuda.
Maciek. Wstawajta no bracia a wszystko ujrzycie, * Cuda niesłychane, którym nie wierzycie: * Gdyby ciężkim młotem serce we mnie