Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zagrajże ty Kuba, nadmij swe dudeczki; * A ty zaś Wojtalu, wyśpiewuj piosneczki; * Oj gram, gram, co tchu w sobie mam, * Tylko do pomocy drugiego nie mam.

Pójdźże ty Marcinie, pomóż dudać Kubie; * Marcin się rozespał, za włosy się skubie: * Du, du, du, jużci dudkuje, * A swojem dudaniem Kubie wtóruje.

Pójdźże i ty Szymku, zagraj na skrzypeczkach, * A ty zaś Filipie na swych multaneczkach; * Strup, strup, strup, już skrzypce stroi, * Jeszcze nam brakuje głośnej oboi.

Pójdźże ty Antoni, weź się do oboi, * Aż sobie basetle nasz Maciek wystroi; * Brum, brum, brum, mówiły basy, * Wdzięczne, chociaż grube, czyniąc hałasy.

Jeszcze na waltorni tej muzyce zbywa, * Niechaj że Jakóbek z waltornią przybywa; * Pku, pku, pku, miły Jakóbku, * Urżnij na waltorni, nie będzie smutku.

Jeszcze nam wrzaskliwej trąby nie dostaje, * Niechajże Michałek ze swą trąbą staje; * Ra, ra, ra, Michał na trąbie * Mazurki wycina, kuranty rąbie.

A gdyśmy już wreszcie kapelę skończyli, * Pana maleńkiego dosyć nacieszyli: * Przez drogę będziem też grali, * Będziem się cieszyli, głośno śpiewali:

Pobłogosławże nam, Wszechmogący Boże, * Na naszym dobytku, w gumnie i oborze: * A my Cie chwalić będziemy * Tu żyjąc na ziemi, w niebie z Świętymi.