Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/278

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jego * Wypędził z miasta jakby obcego.

Dowiedziawszy się o tem pasterze, * Biegną do szopy z wielką ochotą; * Uznają Boga, witają szczerze, * Jak tylko mogą swoją prostotą:

I płaczącego cieszą wesoło, * Obracając się w taneczne koło; * Nakoniec dary Mu oddawali, * Z wielką radością skoczno śpiewali.

Więc i my wszyscy z chęci śpiewajmy, * Weseląc Dziecię w tem utrapieniu; * Jego Wcielenie dla nas wsławiajmy, * W serca szczerego upokorzeniu.

Śluby i serca dajemy za dary, * Przyjmie On od nas takie ofiary; * I tak smutnego rozweselimy, * A sami siebie uszczęśliwimy.




KOLĘDA  197.


Wszyscy chętnie wyśpiewujmy, * Wszyscy razem wykrzykujmy, * Z narodzenia Synaczka Bożego, * Dla nas grzesznych z nieba zesłanego.

Z Panny czystej narodzone, * i w pieluszki uwinione, * Dzieciąteczko w żłobie o tej dobie, * Malusieńkie odpoczywa sobie.

Pastuszkowie, proste chłopy, * przybieżeli w skok do szopy. * I znaleźli małe Dzieciąteczko, * W żłobie leży śliczne Paniąteczko.

Czysta Panienka, Marya * Dzieciąteczko Swe powiła; * Dziwują się Pastuszkowie temu * Dzieciąteczku, w żłobie leżącemu.

Stary Józef brodą chwieje, * Kogut Dzieciąteczku pieje; * Pastusz-