Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/267

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dze; * Heród zły wściekle, na swe przedpiekle, * Nowina z gości, naszej radości. * O gdyby skoczyć, a w punkcie zoczyć.

Cnego Dziedzica i królewicza, * Przed tym to Panem, wszystkie kolanem * Padną narody, w pokoju zgody; * Tam ci w Solimie, berło obejmie; * W dobry czas goście! dary przynoście.

Termin w podróży, gwiazda jest w róży; * Fortuna wasza, cześć Mesyasza; * A ten co szuka, Dawida wnuka, * Herod w chytrości, zginie ze złości; * Darmo się zbroi, zginie w krwi swojej.




KOLĘDA  188.


Wołasz Taty, śpiewasz Maty, * Śpijże, śpij, mój Jezuniu. * Masz sianeczko, żłób, łóżeczko, * Zażyj snu, Synuniu.

Śpij wianeczku, kanareczku * Po mleku, po mioduniu. * Dam maczeczku, śpij oczeczku, * Śpij kochany Jezuniu.

Śpij kochanie, Jezu Panie, * Przyścielę Ci rozmaryny, * W amarantach, w hyacyntach, * Spij najdroższy nad Syny.

Jeśli Synku, rubineńku * Nie składają Ci się powieczki, * Już śpiewają, wnet zagrają, * Pastuszkowie w surmeczki.

Grajcież memu Jedynemu * Kwiateczkowi z wioli, * Grajcie li li, a w tej chwili, * Zaśnie Dziecię powoli.