Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/266

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


na śpiewaniu także i graniu najmniej nie zbędzie.

Napić się z nas każdy może, * Jeżeli co jest w gąsiorze; * Będziem śpiewać hoc, i przez całą noc: * Chwała Tobie, Boże.

Wiwat, wiwat każdy powie, * Gdy będziem pić Pańskie zdrowie; * Jak wypijemy, podziękujemy, * Potem spać pójdziemy.




KOLĘDA  187.
(Kolęda na Trzy Króle).


Wojna nie drzymie, trwoga w Solimie; * Skąd się dzień rodzi, wojsko pochodzi: * Błyskają groty, sypią się roty; * A trzej w koronie, dążą ku bramie, * Króla szukają, Króla wzywają.

W takiej przygodzie zginiesz Herodzie ; * Ba! gdybyś zginął, i w piekło kinął. * Echo w to szczęście, biega po mieście; * Padła nowina, że z Panny Syna, * Dawid swe plemię, ma w Betleemie.

Wschodnie korony, niosą ukłony, * A stąd jest smutny, Heród okrutny. * Gruchnęła sława, krzyknęła wrzawa: * Że dał na ziemię, Bóg święte plemię; * Jeszcze w Dawidzie, krew nie wynijdzie.

Już się nam stawił, jarzma nas zbawił, * Pan z nieba rodem, pod złym Herodem: * Idą z królami i z taborami * Muły, wielbłądy, i pułków rzędy; * Lud srogi zbrojnie, rusza spokojnie.

Okryli ziemię ku Betleemie, * A z nieba wodze, mają w tej dro-