Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/255

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lek, nad który nic milej * Mógł świat dla siebie od Boga odebrać.

Ej ! gdyby to ludzie mieli w uwadze, * W większejby u nich był Gość ten powadze: * Daliby Mu dwory, nie bydląt obory * Na mieszkanie, którego potrzebował.

A teraz musi się tak poniewierać, * W lichej stajence musi się zawierać * Bóg Nieogarniony, w chwale Nieskończony; * Tu Swoją wspaniałość lokować musi.

Na Ojca Wiecznego, który siedzi łonie, * Tu leży z pogardą na słomianym tronie; * Na strażę bydła i podłe zwierzęta * Z własnej ochoty się ofiarowały.

Więc bądź ty Zakonna duszo wdzięczniejszą, * Daj w sercu gospodę Panu wygodniejszą; * Wyśpiewuj Mu mile, w nieprzyjaźną chwilę, * Gdy On od świata wzgardę ponosi.



KOLĘDA  179.


Witaj dziecino, moje kochanie; * Serca mojego, jedyny mój Panie; * Śliczny, miluchny, jako kwiat różany, * Pociecho moja, Jezu ukochany.

Witaj Baranku, od niebieskiej trzody * W mocy lwa wielkiego, z pokolenia Judy. * Pociecho świata i tryumfie nieba, * Zwycięzco piekła, Ciebie nam potrzeba.

Tym cię afektem dziś wszyscy witamy, * Co Aniołowie, gdy powtarzamy: * Chwała bądź Bogu na wy-