Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


cili, * Caluchną szopeczkę zakurzyli; * Dzieciątku się też już hulać zachciało, * Oczęta maluchne zamrażało; * Józef do batoga skoczył, my: dla Boga! * Czemprędzej w nogi, w nogi, z Betleem.

Chwała, cześć niech będzie Bogu naszemu, * Z Maryi Dziewicy zrodzonemu * Za to, że nawiedził stworzenie Swoje, * Opuściwszy niebieskie pokoje, * Aby nas pozyskał, których grzech uciskał; * Śpiewajmy: Święty! Święty! na wieki.



KOLĘDA  178.
(Zakonna).


Widziałże kto kiedy niesłychane mody, * By w swojem królestwie Król nie miał wygody? * Otóż posłuchajcie, a pilnie zważajcie, * Dziś ta moda z Królem ziemi i nieba.

Opuszcza Boskie na Empirze trony, * I idzie z wizytą w podmiesięczne strony; * Aż Go nie przyjęto, do stajni wypchnięto, * Samym tylko bydlętom przyzwoitej.

Przecież to nie ludzko ludzie uczynili, * Kiedy do stajenki Gościa wypędzili: * A jeszcze Takiego, co jest wszystko Jego, * Niebo, ognie, powietrze, wody, ziemia.

Przyszedł na ten świat po to jedynie, * By ludzie z więzienia mieli wybawienie: * Synów czartowskich, by zmienił w Boskich * Przez łaskę, którą w zupełności przyniósł.

Przez nią dał prawo wszystkim do nieba; * Ach! jakiejż wdzięczności było potrzeba * Za taki przywi-