Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/253

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


darunki, * Obmyślali swe ładunki * Z wielką radością.

Krzyknął Wojciech na Szymka: pójdźże i ty z nami * Przywitać to Dzieciątko, nie łaź za kozami; * Weźże z sobą i skrzypeczki, * A ty Janie multaneczki, * Na tych zagracie.



KOLĘDA  177.


Wesołą nowinę dziś ogłaszamy, * Z radością serc naszych, którą mamy; * Bo Słowo Przedwieczne z nieba zesłane, * W Betleem w pieluszki skrępowane; * Anielskie okrzyki, różnymi języki * Wołają: dalej! dalej! do szopy.

Zlękli się pasterze tego hałasu, * Zbiegać się poczęli wszyscy z lasu; * Radząc się, coby takiego było, * Że się tak jak we dnie rozwidniło; * Jedni się zlęknąwszy, drudzy poklęknąwszy, * Krzyczeli: gwałtu! gwałtu! świat gore.

Ale wnet powstali, gdy się spostrzegli, * Do szopy czemprędzej wszyscy biegli, * Witając Jezusa narodzonego, * Na sianku w żłobie złożonego; * Dali Mu ofiary, a drudzy bez miary * Pląsali hoc hoc, hoc hoc, mazurka.

A z tej się ochoty Dziecina śmiała, * Na dudki paluszkiem skazowała; * Wtem Maciek porwawszy dudy wielkośne, * Dzieciątku piosneczki grał rozkoszne; * Jedni tańcowali, w podkówki krzesali, * A drudzy hola, hola śpiewali.

A gdy się tak wszyscy rozocho-