Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/247

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Słowik zaczyna dyszkantem, * Szczygieł mu dobierał altem; * Szpak tenorem krzyknie czasem, * A gołąbek gruchnie basem.

Wróbel ptaszek, nieboraczek * Uziąbłszy, śpiewa jak żaczek: * Dziw, dziw, dziw, dziw, dziw nad dziwy, * Narodził się Bóg prawdziwy.

A mazurek z swoim synem * Tak świergocze za kominem: * Cierp, cierp, cierp, cierp, miły Panie, * Póki ten mróz nie ustanie.

I żórawie w swoje nosy * Wykrzykują pod niebiosy; * Czajka w górę podlatuje, * Chwałę Bogu wyśpiewuje.

Sroka wlazłszy na jodlinę, * Odarła sobie łysinę; * I choć gołe świeci czoło, * Gwarzy jednak dość wesoło.

Kur na grzędzie krzyczy wszędzie: * Wstańcie ludzie, bo dzień będzie; * Do Betleem pospieszajcie, * Boga w ciele powitajcie.



KOLĘDA  173.


W dzień Bożego narodzenia, radość wszystkiego stworzenia, * Wszyscy bowiem wykrzykujcie, Panu swemu się radujcie.

Niesłychanać to nowina, Panienka zrodziła Syna * Boga Ojca niebieskiego, za sprawą Ducha świętego.

Porodziwszy Go powiła, i w żłóbeczku położyła; * Wół z osłem Mu się kłaniają, a Dzieciątko ogrzewają.

Panienka Matka klęczała, Dzieciątku chwałę dawała, * Znając, że to Dzieciąteczko, niebieskie Pacholąteczko.