Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/229

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wadzi kozę uporczywą, * Ta śpiewa piosnkę przeraźliwą * Po drodze, po drodze.

Klimek jagniąt parę i koźlątko stare * Prowadzi, prowadzi. * Dla lepszej ochoty i kozła niecnoty, * Grać radzi, grać radzi; * Gdy się już wszyscy razem zeszli, * Co kto miał, to z domu wynieśli * Wesoło, wesoło.

Krzykają, śpiewają; kto jak umie, grają * Na basach, na basach. * A koźlęta skaczą, rogami kołacą * Na pasach, na pasach. * Kuba zaś jako oparzony, * Przykrywszy na głowie kołtuny, * Tańcuje, tańcuje.

Nieszczęście spotkało, koźlę się urwało, * Uchodzi, uchodzi. * Klimek bardzo smutny, bo tu wilk okrutny * Nadchodzi, nadchodzi. * Lecz dobrze, że z sobą nabrali * Batogów, jak duzi tak mali, * I pałek, i pałek.

Kuba dobrze znany z ręki swojej prawy, * Jak bije, tak bije, * Od guza srogiego i Kuby wielkiego * Wilk wyje, wilk wyje. * Alić już do szopy wstępują, * I Syna Boskiego całują, * We żłobie, we żłobie.

Dary swe oddawszy, wszyscy poklękawszy, * Wołają, wołają: * Błogosław nam Panie, póki życia stanie! * I wstają, i wstają, * I grają wesoło Dzieciątku, * Wołając: skakaj żywo Janku * Z Tomaszem, z Tomaszem.

Bartos się uwija, rękami wywija, * I śpiewa, i śpiewa. * Kubę ząb zabolał, aż go wodą polał; * Omdlewa, omdlewa: * W minucie Kuba