Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kowie, * Bywajcie; * Na różnych instrumentach, Dziecięciu w tych momentach * Zagrajcie.

Wiwat wykrzykajcie, tenor wyśpiewajcie * I alty: * To z Panieneczką Dziecię i Józefa ciągnijcie, * Na salty.



KOLĘDA  162.


Świętych Aniołów wdzięczna Ozdobo, * Za cóż odrzucasz korony? * Najświętszej Trójcy wtóra Osobo, * Boskie czemu opuszczasz trony, * A spieszysz prędko w padół płaczliwy, * Z niepojętymi cudy i dziwy?

I także cudne masz Swe rodziny, * Nie wiem komu je przyrównać; * Nie jak Syn Boga Ojca Jedyny, * Gdyż tu Boskiego nic nie znać, * I nie jak człowiek, lecz jak zwierzątko, * Leżysz w stajence śliczne Dzieciątko.

Człowiek niech będzie lichy, mizerny, * Przecież ma swoje wygody; * A cóż o panach, Panie Niezmierny! * Jak zażywają swobody? * Co i o królach i o książętach * I co o innych mówić paniętach?

Tyś Król, Tyś Książę, Ty Bóg Wszechmocny, * Ty Stwórca ziemi i nieba; * Tyś Pan nad pany, Potentat zacny; * A jakaż tego potrzeba, * Że w stajni leżysz między bydlęty? * Powiedz mi, powiedz, mój Jezu święty.

Wyniszczyłeś Swe dla nas przymioty, * Oczu mych wdzięczna Pieszczoto; * Stałeś się nędznym na-