Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


na * Niesie Dziecinie z posiłków ofiary, * Daje je, mówi, pada na kolana: * Wyżmij z prostych rąk najszczerszego chłopka, * Niechże je przyjmie Twoja piękna szopka.

Patrząc z uwagą na wysokie cuda, * Gdy się Bóg rodzi w postaci człowieka, * Postrzega królów, wraz z mnogością ludu, * Których znak gwiazdy sprowadził z daleka. * Ciesząc się, z nimi łączył Boga czczenie, * Gdy w Nim oglądał i swoje zbawienie.

Widzi Maryę z Józefem w stajence, * Usługi święte czynią dla Syna; * Oddaje się sam w opiekę Panience, * Przyrzeka mu ją Józef starowina; * Za co pokorne złożywszy ukłony, * Śpiewał: Niech będzie Syn Wasz pochwalony.

Pełen radości powraca do siebie, * Imię Jezusa przed innymi sławi; * Bóg mu za dary i w trzodzie i w chlebie * Hojnie nagradza, i dom błogosławi; * A tak szczęśliwy bywał pasterz wszędzie, * Że dał swe serce Panu po kolędzie.





KOLĘDA  159.


Szczodry wieczór, dobry wieczór, Królu Niebieski, * Dajże nam dzisiaj szczodry wieczór. * Temu Królowi, Zbawicielowi, trzej Królowie złoto, * Mirrę, kadzidło, ofiarowali. Złoto Króla, kadzidło * Kapłana, a mirra znaczyła Mękę Pana. Amen.