Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzie czyście śpiewali? * I gra była i śpiewanie, tak, aż niebieskie Panię * Rączkami klaskało, nóżkami tupało. * Ło, ło, ło, ło, ło, ło.

I z blizka igrzyska nie zrobiliście Panu? * Skaczący, grający według swojego stanu, * Gdy Franek blizko czynił pląsy, Paniczek go łap za wąsy; * Ten krzyczeć poczyna, śmieje się Dziecina: * Ha, ha, ha, ha, ha, ha.

Ofiary i dary czy mile wzięło Dziecię? * Czy czołem wesołem patrzyło na nie przecie? * Jako Dziecina maluchna, tak Jego święta Ma- tuchna * I staruszek mile przyjęli w tej chwile, * E, e, e, e, e, e.

W tę drogę czy mogę i ja się puścić śmiele, * Przed tronem z pokłonem bym stanął Boga w ciele? * Puść się i przyczyń Mu chwały, którą chcemy przez wiek cały * Wielbić nieba Pana, od nocy do rana. * A, a, a, a, a, a.



KOLĘDA  150.


Skoczmyż do Betleem czemprędzej pasterze; * Niechaj każdy co ma, dla Dzieciątka bierze: * Bo to Dziecię w nędzy leży, * Bez posłania, bez odzieży * Na ciężkim mrozie.

Ja Mu dam barana, jeszcze tego rana; * Dam Mu także gruszek i pięknych jabłuszek; * A ja Mu dam zwierciadełko, * Będzie miał za bawidełko, * Żeby nie płakał.

Ja poduszeczkę puchu odrobinę, * Z jagnięcia skóreczkę, dam Mu na pierzynę: * By Mu leżeć było