Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rać; * I to trzeba na mnie wołać: * Nu, nu, wołku nu!

Nuże nieboże, osieł pomoże; * Ja pasterka mam tę wolę, * Zorać z wami całą rolę * Gdzie stoi szopka.

Gdzie mój Pan leży, pszeniczkę mierzy, * Józef stary wysypuje, * Matusia rączki gotuje, * Będzie ją siała.

My żąć będziem, potem zmielemy; * Dla kochanej Dziecineczki, * Będziem piekły kukiełeczki * Na nowe lato.

A gdy nie stanie, tej mąki Panie, * Oddamy się w Twoje rączki, * Niech sobie spytlują mączki * Z serca naszego.

Ja zaś twój wołek, wierny pachołek, * Będę Cię grzał swojem chu, chu; * Choć też będą pustki w brzuchu, * Nie odejdę stąd.

I ja Twój osieł od braci poseł, * Z nim też służyć wszyscy chcemy; * Nosić Cię zawsze będziemy, * Póki żyć każesz.

Nu wierni słudzy, ośle i drudzy, * Przyjmuję waszą ochotę; * Płacić będę tę robotę * Hojnie każdemu.

Bydlętom siana, zawsze w kolana, * Pasterce dam po kolędzie; * Czem się kontentować będzie, * I Mnie Samego.

Dam i Matusię z starym tatusiem, * Niech wam wszystkim wiernie służy * Tu na ziemi, potem dłużej * W niebie na wieki.