Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie z grzechuż to Adamowego, że świat wygnał Stwórcę swego? * Przed Bogiem się chroni, Boskiej miejsca broni * Osobie.

Stajnię Bogu za tron daje; któreż się serce nie kraje? * Nader w złym pochopie, Boga kładzie w szopie * Na sianie.

Tuła się Bóg, miejsca nie ma; siecze śliczne ciałko zima: * Nie masz przyjaciela, ni pocieszyciela * Mój Panie.

Uznaj Jezu duszę moją, za pastuszkę wierną Twoją; * Niech Cię me śpiewania, na dudeczkach grania * Ucieszą.

Sama jeśli grać nie wydołam, pójdę, owieczek zawołam; * Na Twe pocieszenie, płaczu oddalenie * Pospieszę.

Zbliżamy się do szopeczki, bośmy wszyscy Twe owieczki; * Tyś nasz Pasterz, Panie, miej o nas staranie * W potrzebie.

Każ, za arfę Orfeusza, stanie Ci się każda dusza; * Skocznoć grać będziemy, a niech doskoczymy * Cię w niebie.

A jeśli to otrzymamy, do Twych nóżek upadamy: * W Twej owczarni Panie, niech z nas każdy stanie, * Prosimy.





KOLĘDA  115.
(Klasztorna).
OSIEŁEK Z WOŁEM.


Panie Boże mój! jam jest wołek Twój; * Nie umiem nic, tylko o-