Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nej powieki, * Niech się zamienią w najszczęśliwsze wieki.

Mistrzynie spieszą w szopę z owieczkami, * Duchowna, świecka wraz z urzędniczkami; * Westyarka zaś szyje koszuleczkę, * Dla Jezuleńka robi poduszeczkę.

A furtyjanki szopkę otworzyły; * Wołu z osiełkiem wespół wprowadziły, * By parą swoją ogrzewali Pana, * Gdyż na tym zimnie ciepła mało z siana.

Ekonomka zaś szopkę uprzątnęła; * Ale podskarbinię, żeby się umknęła, * Pilnujmy, boby kolędy nie dała; * Takby nadzieje nasze oszukała.

Infirmarka zaś kąpiółkę zgotuje * Dla Jezuleńka, razem dopilnuje, * By Go gorącą wodą nie sparzyła, * I by na zimno Dziecinę okryła.

A że się Dziecię w nocy narodziło, By się do Niego bez myłki trafiło, * Zakrystyańka gwiazdę zapaliła * Miasto pochodni, by w nocy świeciła.

Szafarka cukru i mleka kupiła, * By nim Jezusa w płaczu utuliła; * Dyspozytorka da cacko Dziecięciu, * By przyczyniła radości Panięciu.

A że dzisiaj jest dzień miły swobody, * Zaczem dla Pana sprawmy pańskie gody: * Wszakże widzimy łask hojne dostatki, * W rękach tej naszej ukochanej Matki.

Przetoż refektarz niechaj Refektarka * Otworzy Panu miła Kanafarka; * Ochoty doda z słodyczy li-