Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


a szczęśliwa godzina ... * Ewy plemię zbawiła.

Przed Jezuskiem osieł z wołkiem — nizko klękają, * Bo z natury kreatury Pana poznają; * Bierz przykład człecze.

One pilnie nadskakują, niczego Mu nie żałują; * Czczą majestat Jego w żłobie, choć w podłej ludzkiej osobie... * Uniż się pyszny świecie.

Pastuszęta niebożęta ze snu się porwali; * Słysząc głosy pod niebiosy, z biedą powstali... * I do szopy biegali.

Cud zastawszy, przywitawszy, na co ich stanie, * Dają dary na ofiary, i przyjm je od nas Panie... * A okaż Swe zmiłowanie.

Piotr najstarszy, łzy otarłszy, — i śpiewa wesoło: * Iż nam radzi, nie zawadzi -— obrócić się wkoło..., * I ucieszyć Pana.

Kuba z Stachem, — Bartos z Wachem * Strójcie dutki, — niech Malutki Wyskoczy Sobie.

Ty zaś Jonecku — bez frasunecku * Zechciej orędować, — A pochwał nie żałować, * Temu Paniątecku.

Nas Kochanecku! — ślicny Synacku! * Tyś z Matuchny ubozuchny, — Z Ojca Nieskońcony i Nieogarniony, * Prawy Bóg-Człowiek.

Ja owiecka błędna; — Alem w siłach biedna, * Już wyrzekam się świata — I przeklętego kata;... * Tobie chcę służyć.

Do Twych nóżek padamy i o łaskę błagamy: * Nie wypuścis nas