Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/045

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Panna rodzi, w wieńcu chodzi; — cuda wcielone * W Człowieczeństwie i w Panieństwie — dziś utajone, * O dziwne zrządzenie!

Wszech rzeczy Stworzyciel i świata Zbawiciel * W śród niewymownej radości pomiędzy nami tu gości; * Stąd okrzyki wesela.

Wstyd rumieńcem Oblubieńca Cnego pokrywa, * Że Bóg zstępuje i ciało przyjmuje; — Pociecha żywa * W żłobie spoczywa.

Cud miłości! bo Dziecka kości ubóstwione, * Acz świat nie poznaje ani wyznaje, * Że z Panny zrodzone.

Dziecię płacze, Matka skacze, Józef się śmieje; * Bóg się w czasie mlekiem pasie; — Cóż się to dzieje? * Hej pociechy wiele.

Cherubiny, Serafiny i Wy wszystkie Niebiany! * Onej słodyczy, któryż z was nie życzy * Choć kroplę skosztować.

Któryż z Was szczęśliwe Duchy, widząc dziś owe pociechy * Świata krwią Jezusową odkupionego i z niewoli czarta wyzwolonego, * Nie przyzna nam słuszności?

O tak! Wy ogłosiliście, Wy to nam oznajmiliście, * Że ów ubogi a przecież drogi — Nazaretański Kwiatek dla nas dziatek * Już rozkwitł na ziemi.

Drżysz na sianku mój Kochanku — pieści Staruszek, * Panna ściele sianka wiele — zamiast poduszek; * A w górze śpiewanie.

Rączki wznosi i grac prosi; mruga oczkiem, rzuca boczkiem, * Jezus Dziecina: że błoga nowina