Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/035

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Niemota to na człowieka ciężka padła była * Kiedy przez dyskurs ciekawy Ewa wykroczyła: * Słowo było wymówione początkiem do złego, * Trzeba było dla naprawy Słowa Wcielonego.

Dokument to jest miłości przeciwko stworzeniu * Boga, że się tak uniżył w Swojem narodzeniu: * Ukrył Bóstwa Swój majestat w maleńkiem ciałeczku, * Dał się poznać człowiekowi w bydlęcym żłóbeczku.

Uważ proszę świecie, co to Bóg czyni dla ciebie, * Ustępuje ganić nieba, sam się w plewach grzebie; * I będzieszże tak niewdzięczny, iż nie uznasz tego? * Nie będzieszże kompensował dobra tak wielkiego?

Zdumiewaj się na tak wielkie zadatki miłości, * Do wzajemnej poczuwaj się Bogu uczynności; * Daruj serce uniżone w rękompensę Bogu, * Strzeż się grzechu jak zarazy i złego nałogu.

Ćwicz się w cnotach, popraw życie, chowaj przykazania, * I pilnego w nabożeństwie dokładaj starania: * Chroń się świata obłudnego i jego marności, * Kontent będzie Jezus z takiej od ciebie wdzięczności.

Zakonniku a ty ubogi, co też oddasz Panu Twemu, * Dla zbawienia twego w stajni w żłobie leżącemu? * Daj przysięgłe posłuszeństwo, czystość i pokorę, * A tak szczodrze Jezusową wzbogacisz oborę.

Ubóstwo, szczerość, cierpliwość i ścisłe milczenie, * Skromność w oczach, statek w myśli, ciała umartwienie * Chowaj, a tak Maleńkie-