Strona:PL Karol May - Winnetou w Afryce.djvu/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


miast niemieckim, którego Apacz prawie nie rozumie. Posługiwałem się dotychczas niemieckim, ponieważ nie zwracałem się specjalnie do wodza. — Ale, powiedz pan, nie wiesz, czy aby władze z Nowego Orleanu pisały do Kairu?
— Owszem. Władze, a także adwokat, o którym wspomniałem.
— Jaka odpowiedź nadeszła?
— Jeszcze nie nadeszła. Stało się to niedawno.
— A zatem wiem wszystko, czego trzeba, aby panu służyć radą. Wszak poto pan do mnie przybył?
— Tak. Przyznaję otwarcie. Siostra powiedziała, że pan dobrze zna Wschód i — —
Utknął w połowie zdania.
— I... — mów pan dalej! — ośmieliłem go. — Skoro pan żąda ode mnie rady i uczynku, musisz być całkowicie szczery.
— Sam pan dopowiedział, mówiąc o uczynku. Siostra wie, że pan zna Wschód, i sądzi, że pan jest właściwym, a może nawet jedynym człowiekiem, który odkryje Smalla Huntera, — żywego, czy martwego.
Hm. Jestem bardzo wdzięczny pańskiej siostrze za ufność, jaką we mnie pokłada. A zatem mam nietylko radzić, ale i czynić? Czy rozumie pan znaczenie tego słowa w całej rozciągłości?
— Tak. Myśleliśmy o tem bardzo wiele. Wiem, że wymagamy od pana sporo czasu i zachodu.