Strona:PL Karol May - Winnetou w Afryce.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Hm, wątpię bardzo, czy Krüger-bej na to przystanie. Nie zabiera się na wyprawy wojenne pierwszych lepszych cywilów.
— Ale wszak pana zabiera!
— Ponieważ mniema, iż jestem Kara ben Nemzi.
— Ale sir Emery a nawet Somalijczyk też jadą!
— Ponieważ są jego gośćmi, a według tutejszych obyczajów nie odmawia się prośbom gości.
— Wymówki, Mr. Jones, wymówki! Powiedz pan krótko i węzłowato, czy chcesz się za mną wstawić, czy nie?
— Dobrze. Spróbuję.
— Świetnie! Dziękuję panu. Wymarsz nastąpi jutro?
— Jutro po obiedzie, zaraz po asr.
— A zatem musi mnie pan rychło zawiadomić o rezultacie prośby. Jak i kiedy to się stanie?
— Jeszcze dziś — przez posłańca, którego skieruję nie do pana, lecz do gospodarza. — Ale, muszę przecież powiedzieć Panu Zastępów, kim i czem jesteś. Pod jakiem nazwiskiem i w jakim charakterze zamierza się pan przedstawić?
— Pod własnem. Tak będzie najlepiej. Powiedz pan, że się nazywam Small Hunter, że pochodzę ze Stanów Zjednoczonych i jestem znajomym kolorasiego. A teraz nie traćmy czasu! Jestem przekonany, że postara się pan uzyskać dla mnie pozwolenie, i natychmiast zaczynam się przygotowywać do podróży.