Strona:PL Karol May - Winnetou 05.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   184   —

znak, co mam z tem zrobić, poczem opuściła namiot. Ja zaraz zabrałem się do jedzenia i muszę przyznać, że zmiatałem porządnie znaleziony w garnku kawał polędwicy bawolej, nie pogardzając potem rosołem, pomimo że czystość naczynia byłaby nie zadowoliła nawet najbardziej skromnego w tym względzie gościa. Cała ta potrawa przyrządzona była oczywiście bez soli, o której Indyanin nie chce nic wiedzieć.
Sądząc sprawiedliwie, musiałem sobie przyznać, że obchodzono się ze mną nadzwyczaj wytwornie. Co się zaś tyczy owego garnka, to dziś jeszcze mógłbym się założyć, że był jedynym w całym obozie.
Posiliwszy się dostatecznie, rozciągnąłem się znowu, położyłem sobie koc pod głowę i oddałem się rozmyślaniom, które odpędzały sen od moich powiek. To też zauważyłem, że nakarmiono także mego konia, oraz że dwaj ludzie chodzili cicho na straży dokoła mojej chaty. Nareszcie ogień się wypalił, a wkrótce potem ja zasną-