Strona:PL Karol May - Winnetou 04.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   358   —

— Od kogo go macie?
Opanowało go ogromne rozdrażnienie, gdy odpowiedziałem:
— Od pewnego chłopca w New Venango.
Na to zawołał on z jeszcze większym niepokojem:
— W New Venango? Byliście u Forstera? Czy widzieliście Harrego? Wspomnieliście o strasznej godzinie, o nieszczęściu!
— Była to przygoda, w której mnie i mojemu dzielnemu Swallowi groziło niebezpieczeństwo upieczenia się żywcem — odrzekłem, wyciągając rękę po pierścień.
— Zostawcie to! — rzekł, broniąc się. — Muszę wiedzieć, jakim sposobem dostał się w wasze posiadanie. Mam do niego uświęcone prawo, świętsze i większe od każdego innego człowieka!
— Usiądźcie spokojnie, sir! Gdyby ktoś inny usiłował mi go nie oddać, potrafiłbym go zmusić do tego, wam jednak opowiem bliższe szczegóły, a wy dowiedziecie mi potem swego prawa.
— Mówcie! A zapewniam was, że ten pierścień stałby się w ręku każdego innego człowieka, któremubym mniej ufał niż wam, wyrokiem śmierci dla niego. A zatem opowiadajcie, opowiadajcie!
Old Firehand znał Harrego, znał także Forstera, a rozdrażnienie, w jakie popadł, dowodziło wielkiego zajęcia się losem tych osób. Cisnęło mi się na usta sto zapytań, lecz wstrzymałem się i rozpocząłem sprawozdanie z owego spotkania.
Wsparty na łokciu leżał Old Firehand naprzeciwko mnie po drugiej stronie ognia, a w każdym rysie jego twarzy malowało się zajęcie, z jakiem słuchał mojego opowiadania. Uwaga jego rosła z każdą chwilą, a gdy doszedłem do tego punktu zdarzenia, w którym porwałem Harrego do siebie na konia, zerwał się i zawołał:
— Człowiecze, to go mogło jedynie ocalić! Drżę o jego życie; prędzej, prędzej, mówcie dalej!
Ja podniosłem się także pod wpływem przypomnienia tego strasznego wypadku i opowiadałem dalej. On