Strona:PL Karol May - Winnetou 04.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   350   —

liśmy też usprawiedliwioną obawę o Old Firehanda, ponieważ mógł się tak samo jak my natknąć na jaki oddział rozbitych.
I obawa ta była słuszna, gdyż po powrocie nie zastaliśmy go na placu boju, chociaż od naszego oddalenia się upłynęło już sporo czasu.
Walka była skończona. Biali, którzy nam pomagali, poznosili zabitych Indyan, gdyż ranni umknęli ze zdrowymi. W pobliżu miejsca, gdzie leżały kamienie, płonęły dwa wysokie ogniska, które oświetlały dostatecznie otoczenie, a zarazem służyły jako sygnał dla personalu pociągu.
Ogień zauważono, tabor zaraz nadciągnął i zatrzymał się koło nas. Urzędnicy zeskoczyli z wagonów i do-