Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   179   —

przodków pasował ktoś na rycerza i dla tego sam siebie określa jako caballera, rycerza. To też swemu rancho nadał mile brzmiącą nazwę Estanzia del Caballero. Jego samego nazywajcie sennor Atanasio.
Po tych objaśnieniach jechaliśmy dalej w milczeniu. Nie udało nam się zmusić koni do cwału, gdyż zapadały w piasek po kolana. Zwolna jednak zmniejszała się jego głębokość, około czwartej popołudniu powitaliśmy pierwszą trawkę, a nieco później wspaniałą preryę, gdzie konni vaqueros pilnowali koni, bydła rogatego i owiec. Nasze konie nabrały nowego życia i same ruszyły szybszem tempem. Przed nami wznosiły się drzewa, aż wkońcu ujrzeliśmy coś białego, przeglądającego przez zieleń.
— Oto Estanzia del Caballero — rzekł Old Death. — To szczególny budynek, zupełnie w stylu budowli Moqui albo Zunni, prawdziwa twierdza, niezbędna w tych okolicach.
W pobliżu zabudowań mogliśmy się im dokładniej przypatrzyć. Opasywał je mur wysokości dwu ludzi, z szeroką bramą, przed którą znajdował się most nad głębokim, pozbawionym teraz wody, rowem. Budynek miał kształt sześcianu. Parteru nie było widać, ponieważ zasłaniał go mur zupełnie. Piętro było nieco wstecz cofnięte tak, że dookoła powstała galerya, osłonięta białem płótnem namiotowem. Okien nie zauważyliśmy wcale. Na tem sześciennem piętrze spoczywało drugie, tego samego kształtu, a podstawa jego była znowu mniejsza od podstawy pierwszego tak, że utworzyła się znowu galerya, przykryta płótnem. W ten sposób parter, pierwsze i drugie piętro przedstawiały się jak sześciany, z których każdy wyższy był zawsze mniejszy od niższego. Mur był pobielony, płótno tego samego koloru, to też dom błyszczał z daleka. Już prawie pod domem będąc, zauważyliśmy na każdem piętrze biegnący dokoła szereg wązkich otworów w murze, podobnych do strzelnic. To były prawdopodobnie okna.
— Piękny pałac! — zaśmiał się Old Death. — Urzą-