Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   141   —

się doskonale do szybkiej jazdy. Znajdowaliśmy się na równej preryi, porosłej krótką trawą, po której konie nasze biegły z łatwością. Powietrze bardzo czyste sprawiało, że horyzont leżał przed nami jasno i wyraźnie. Jadąc na południowy zachód, mieliśmy przeważnie tę stronę na oku, a nie zajmowaliśmy się innemi. Z tego powodu dość późno spostrzegliśmy jeźdźców, na których Old Death zwrócił naszą uwagę. Wskazał w prawą stronę i rzekł:
— Popatrzcieno tam, panowie. Jak myślicie, co tam widać?
Ujrzeliśmy czarny punkt, zbliżający się na pozór bardzo powoli.
— Hm! — rzekł Lange, nakrywając dłonią oczy — to będzie pasące się zwierzę.
— Tak! — uśmiechnął się Old Death. — Zwierzę! W dodatku pasące się! Przedziwnie! Oczy wasze nie