Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/080

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   68   —

— Woda w statku, kapitanie! Skała rozcięła tył na połowę. Za dwie minuty okręt utonie!
— Przepadliśmy! — zawołał kapitan. — Ratować się, kto może! Woda płytka aż do brzegu. Dalej w wodę!
Zbiegł ze swego miejsca, zrzucił z siebie bluzę, kamizelkę i czapkę, zdjął z największym pośpiechem buty i skoczył z pokładu. Woda sięgała mu tylko do szyi.
— Na dół, na dół! — krzyczał. — Jeszcze czas. Tonąc, pociągnie okręt wszystkich za sobą.
Nikt z secesyonistów nie pomyślał nad tem, że kapitan pierwszy wyskoczył, aby się ocalić, i że się przedtem rozebrał. Wszystkich zdjęło przerażenie. Pozeskakiwali z pokładu i starali się dostać do brzegu, nie zważając na to, że kapitan popłynął na drugą stronę okrętu, odwróconą od brzegu i tam wylazł czemprędzej. na pokład po drabince, którą mu prędko spuszczono.