Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/062

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nas o jakich pięć łokci, odwrócił się i rzekł do mego nowego przyjaciela:
— Old Death się pomylił. Biały uczony dobrowolnie przybył do Apaczów, gdzie go przyjaźnie przyjęto, stał się nauczycielem Winnetou i uczył go być dobrym i odróżniać grzech od sprawiedliwości. Nie poszedł on na marne, lecz doznawał wysokiej czci i nie tęsknił nigdy do białych mężów. Gdy umarł, obsadzono grób jego żywymi dębami. Przeniósł się na wiecznie zielone sawanny, gdzie zbawieni nie rozszarpują, się wzajem i piją zachwyt z oblicza Manitou. Tam go Winnetou znowu zobaczy i zapomni o nienawiści, jaką tu widzi.
Old Death był niesłychanie uszczęśliwiony tem, że Winnetou go poznał. Twarz promieniała mu radością, kiedy zapytał:
— Jakto, sir, wy mnie znacie? Rzeczywiście?
— Nie widziałem was jeszcze, ale mimoto poznałem was natychmiast, gdy tu wszedłem. Jesteście skutem, którego imię rozbrzmiewa aż po Las Animas.
Po tych słowach znów się od nas odwrócił. Podczas rozmowy nie drgnął ani jeden ruch jego spiżowej twarzy. Teraz siedział cicho i jakby zatopiony w sobie, tylko uszy drgały mu od czasu do czasu, jak gdyby zajmował się czemś, odbywającem się poza nim.
Tymczasem rowdies szeptali dalej między sobą, kiwali potwierdzająco głowami i powzięli zapewne jakieś postanowienie. Nie znali Indyanina, nie umieli z jego mowy wywnioskować, kto on i zamierzali prawdopodobnie wynagrodzić poniesioną od nas klęskę w ten sposób, że mu chcieli dać odczuć, jak dalece gardzą czerwoną skórą. Byli też, zdaje się, przekonani, że nam nie przyjdzie na myśl ująć się za nim, gdyż jako nie dotknięci osobiście obrazą, musieliśmy wedle panujących zasad zachować się spokojnie i przypatrywać krzywdzie niewinnego człowieka. Ten z nich, który był mnie zaczepił, wstał i podszedł powoli w wyzywającej postawie ku Indyaninowi. Ja na to wydobyłem rewolwer z kieszeni