Strona:PL Karol May - Klasztor Della Barbara.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zapytany spojrzał badawczo na towarzysza i rzekł:
— Cały świat wie, że Sępi Dziób jest uczciwym człowiekiem i dzielnym westmanem. Tylko dlatego pozwalam, abyście ze mną w ten sposób mówili. Oświadczam, że pirat Grandeprise jest mi najzacieklejszym wrogiem. Szukam go od lat, aby się z nim ostatecznie rozprawić.
— Tak, tak, — rzekł Sępi Dziób z uśmiechem. — To zabawne. Szukacie go, a mieliście w ręku. Podczas gdy ja wraz z towarzyszami męczyłem się, aby go odszukać i pozbawić wolności, wy pomogliście mu do ucieczki.
Sępi Dziób przedstawił w krótkich słowach wywiedzionemu w pole strzelcowi historję hrabiego Rodriganda. Wysłuchawszy go z rosnącem zaciekawieniem, Grandeprise zawołał:
— Na Boga! Uratowałem również Pabla Corteja i jego córkę!
— Co? — zapytał Sępi Dziób ze zdumieniem.
— Tak. Teraz rozumiem wszystko! Bez mojej pomocy zginąłby w ślepocie, a ona zgniłaby w więzieniu.
— Musicie mi to opowiedzieć!
— Dobrze. Mam jednak wrażenie, że postępowałem głupio.
Grandeprise opowiedział, co zaszło od spotkania Corteja aż do chwili obecnej. Sępi Dziób słuchał z wielkiem napięciem. Po chwili rzekł:
— Master! Cieszę się bardzo z odnalezienia was, teraz bowiem wiem, jak można będzie odszukać zagi-

48