Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


legała gęsta, ciężka mgła, a kontury, które przezierały przez jej biały całun, niczem się nie różniły od wyżej opisanych dekoracyj.
Trzeba było brnąć przez szlam i błoto do nieskończoności, trzeba było na każdym kroku pytać o drogę. Przechodnie odpowiadali niechętnie, a ich wskazówki tak były niejasne i sprzeczne jedna z drugą, że niedalekoby zaszedł ten, coby im wszystkim chciał dawać wiarę. Wreszcie młody człowiek stanął przed domem, który mu wskazano, jako cel jego podróży. Była to niska, wąska jednopiętrowa szopa o powierzchowności jeszcze mniej pocieszającej, niż wszystkie inne domy, obok których przechodził. Stara żółta firanka zasłaniała szczelnie okna na piętrze, a okiennice były przymknięte, lecz nie przymocowane. Dom stał na uboczu, na rogu wąskiego zaułka, i nie mógł się poszczycić sąsiedztwem jednego choćby mieszkalnego budynku.
Jeżeli mówimy, że lekarz się zawahał i poszedł o kilka kroków dalej, zanim zdołał się opanować, zanim wrócił i zanim zastukał do drzwi tego domu, to nie dajemy przez to powodu do śmiechu nawet najbardziej nieustraszonemu z czytelników. Policja Londynu dzisiaj i wtenczas, to daleko nie jedno i to samo. Odosobnione położenie przedmieść w owych czasach, kiedy to pasja rozbudowywania Londynu, idąc ręka w rękę z postępem kultury, jeszcze nie zdążyła połączyć stolicy z jej okolicami w jeden organizm, sprawiło, że wiele z nich, a Walworth w szczególności, służyło za kryjówkę najgorszym elementom, wyrzutkom, szumowinom społecznym. Wtedy nawet najbardziej ruchliwe punkty Londynu nie mogły się pochlubić dostatecznem